Interesująca wzmianka z pamiętnika Stanisława Druszkiewicza, który opisywał jak to za panowania Jana Kazimierza bez większego problemu udało mu się zaciągnąć chorągiew lekkiej jazdy tatarskiej:
Roku 1654 na sejmie wziąłem list przypowiedni na sto dwadzieścia koni Tatarów i prędko zaciągnąłem dobrych Tatarów po książęciu ś. p. nieboszczyku Jeremieju Wiśniowieckim, wojewodzie ruskim, i z okrytą [dobrze wyposażoną] chorągwią przyciągnąłem pod Buszę. A że się siła bardzo dobrych do mnie cisnęło ludzi cudzoziemskich , z Krymu Tatarowie i Czerkiesowie przyjeżdżali na zaciąg, tak że zawsze nad list przypowiedni bywało, odmienił król JM. list przypowiedni na półtora sto konia, a potem na dwieście spełna koni, ale i półtrzecia sta koni [czyli 250] bywało pod chorągwią.
Rzecz o tyle ciekawa, że z jednej strony pokazująca napływ ochotników ‘zza miedzy’ którzy chętnie służyli w naszej armii, a z drugiej możliwość wykorzystania dawnych żołnierzy Jaremy, którzy po śmierci księcia stracili miejsce w armii komputowej.





