czwartek, 18 maja 2017

800 Irlandczyków - ale na obrazku tylko 5


Słynna rycina ukazująca przykłady "800 Irlandczyków' z armii Gustawa II Adolfa, którzy mieli w 1631 roku wylądować w Szczecinie od lat jest przedmiotem sporów i dyskusji. Bardzo ciekawą analizę przedstawił autor bloga "Project Auldearn 1645", wpis można znaleźć tutaj. Jest tam też i druga znana rycina, przedstawiająca Irlandczyka/Szkota, Lapończyka i Fina, czyli najbardziej "egzotyczną" część armii szwedzkiego króla.
W kolekcji online British Museum znalazłem kolejną wariację na temat tej ryciny (widzimy ją powyżej), pochodzącą z 1631 roku. Jest ona o tyle ciekawa, że do oryginalnych czterech postaci dodaje jeszcze jednego łucznika - ubranego zupełnie inaczej niż koledzy, ale także uzbrojonego w łuk. Ciekawego skąd autor czerpał inspirację do tego dzieła? Wrzucam w charakterze ciekawostki, bo też tego rodzaju ulotki tak jak są często urocze, tak często mają totalnie poplątane szczegóły i nie można ich traktować jako najlepszego źródła.

środa, 17 maja 2017

Padli na kolana zaraz i śpiewali nabożnie


Wspominałem kiedyś o przykładzie dobrej religijnej „wróżby” przed bitwą pod Beresteczkiem. Stanisław Oświęcim podał jeszcze jeden, nieco wcześniejszy przykład z tej kampanii, wskazujący jak ważną rolę przy morale armii polskiej odgrywała religia.
Tej nocy zaraz[1], która to była ze środy na czwartek, chorągiew[2] Pana Stanisława Potockiego, Wojewody Podolskiego, na straży będąc w polu, widzieli białogłowę na powietrzu płaszczem swym obóz nas okrywającą, co Najświętszej Pannie przypisawszy, padli na kolana zaraz i litaniam Lauretanam śpiewali nabożnie. Które widzenia mieliśmy sobie za oczywiste znaki protekcyej Jej nad wojskiem i przyszłych, da Bóg, zwycięstw. A nie dziw, było albowiem na ten czas tak żarliwie w obozie nabożeństwo, że szopa królewska, w której na ołtarzu cudowny N. Panny stał zawsze obraz, we dnie i w nocy bez przestanku napełniona zawsze była towarzystwa, czeladzi i innych różnych ludzi, nabożeństwa swoje z wielką odprawujących pokorą.
Swoją drogą zaciekawił mnie wątek owego cudownego obrazu, towarzyszącego Janowi Kazimierzowie. Kojarzy ktoś o co chodzi?




[1] Z 31 maja na 1 czerwca.
[2] Mogła to być chorągiew husarska lub jedna z trzech chorągwi kozackich wojewody. 

poniedziałek, 15 maja 2017

Na trąbach podobnych żmudzkim


W lutym 1658 roku do Moskwy przybyło poselstwo perskie. Na nasze szczęście w stolicy carów przebywał wtedy Stefan Franciszek Medeksza, który pozostawił po sobie opis wjazdu Persów do miasta. Notka niezbyt długa, ale wspomina obecność perskich tufekczi uzbrojonych na modłę europejską.


niedziela, 14 maja 2017

Bardzom chętny na wejście w szwedzką służbę


Latem 1629 roku John Barrington miał nadzieję zostać oficerem na służbie szwedzkiego króla Gustawa II Adolfa.  Najmłodszy syn Sir Francisa i lady Joan Barrington, miał już pewne doświadczenie wojskowe – w 1628 roku brał udział w angielskiej wyprawie do La Rochelle. Z listu który w sierpniu 1629 roku napisał do swojej matki możemy się dowiedzieć o planach angielskiego najemnika. Oddajmy mu głos, bo też to bardzo ciekawe spojrzenie na motywację ludzi szukających w tym okresie wojskowego zatrudnienia:
Mam nadzieję, jeśli Bóg pozwoli, udać się do Szwecji z kompanią na szwedzką służbę, jednak póki co nie mamy absolutnie żadnej odpowiedzi na warunki [zaciągu i służby] które zawiózł do króla [Gustawa II Adolfa] Holender który ma być naszym pułkownikiem [regimentu] jeżeli dojdzie do zgody [na nasze] warunki. Mój specjalny przyjaciel[1] zażądał bym służył [jako oficer] w regimencie, na com ochotnie przystał. Nie ma jednak pewności, póki nie usłyszymy [ze Szwecji] by wiedzieć na czym stoimy. Główne punkty na które nalegaliśmy dotyczą pieniędzy które mianoby nam wypłacić na zaciąg ludzi; oraz na jak długo mogliby nas zaciągnąć, jako że chcemy by król w naszym kontrakcie zapewnił nam przynajmniej trzy lata służby. Na zaciąg wojska winni nam zapłacić, tak jak robili to dla niektórych [oficerów] wcześniej, połowę pieniędzy tu i teraz, a resztę miesiąc po naszym dotarciu tam, jednak mamy nadzieję, że wypłacą nam całość tutaj na zaciąg i transport ludzi -  – to jest 300 dla każdego kapitana. Żołd kapitan jest [u Szwedów] bardzo dobry, to jest 25 funtów na miesiąc, 10 dla porucznika i tyleż dla chorążego. Bardzom chętny na wejście w szwedzką służbę, jeżeli tylko uda się uzgodnić by wypłacono nam całość pieniędzy tutaj na zaciąg i transport naszych ludzi, inaczej nie będziemy ich w stanie zaciągnąć z braku pieniędzy.
Co ciekawe, plan dołączenia do armii szwedzkiej spalił na panewce. Młody Barrington wciąż jednak próbował szczęścia w wojsku. W 1630 roku trafił do armii Zjednoczonych Prowincji, pod komendę lorda Vere.  Tu jednak szybko opuściło go szczęście i zmarł na początku 1631 roku.




[1] Nie wiadomo kim jest ów Holender, będący ‘specjalnym przyjacielem’.  

sobota, 13 maja 2017

Malarze znani i nieznani - cz. LXXV


Dawno tu u nas nie gościł Matthäus Merian Starszy, ale za to dzisiaj będzie miał pokaźne wejście. Chciałbym bowiem przedstawić garść jego rycin z wydanego w 1630 roku dzieła Historische Chronica, autorstwa Johanna Gottfrieda. Na Akg-images udało mi się znaleźć pokaźną ilość, niestety część z nich pokolorowana, więc nie z oryginalnego wydania. Merian Starszy ukazał tam wydarzenia od czasów biblijnych po jemu współczesne (jak prezentowana u góry defenestracja praska z 1618 roku). Oczywiście mamy tam pomieszanie z poplątaniem, wielu wojaków starożytnych czy średniowiecznych wygląda jak ci z XVI czy XVII wieku, Tatarzy mieszają mu się z Turkami, niemniej jednak warto to pooglądać. Poniżej wybór skupiający się na interesującej mnie epoce.
Morderstwo Michała Walecznego w 1601 roku 

Concino Concini zostaje zamordowany w 1617 roku z rozkazu diuka de Luynes

Bitwa pod Kappel w 1531 roku

Masakra Naarden w 1572 roku (Hiszpańska Furia)

]
Sułtan Mehmed III nakazuje egzekucję żony i synów

 Oblężenie Budy w 1603 roku

 Oblężeniu Osijeku w 1537 roku
Egzekucja uczestników Spisku Prochowego
 Prześladowanie protestantów francuskich w 1534 roku

Kolejne tureckie oblężenie, acz nie znalazłem czego

Francois Ravaillac śmiertelnie rani Henryka IV w 1610 roku

Sacco di Roma w 1527 roku

A na koniec dwie polskie perełki...
 Bitwa pod Legnicą w 1241 roku
Straszliwy najazd Tatarów na Polskę w 1288 roku

piątek, 12 maja 2017

Szalony koń i italskie winorośla


Wracamy do przygód seigneura de Bayard, tym razem lądując pod Marignano pierwszego dnia bitwy, czyli 13 września 1515 roku.  Chociaż to Francuzi ostatecznie wygrali to krwawe starcie, pierwsza faza bitwy wcale na to nie wskazywała. To wtedy właśnie nasz rycerz otarł się o śmierć w czasie walk ze szwajcarskimi piechurami. Jak zwykle luźne tłumaczenie z angielskiego jest mojego autorstwa.
W toku ostatniej [tego dnia] szarży na Szwajcarów nader dziwna przygoda przydarzyła się Bayardowi, który cudem tylko uratował swój kark. Dosiadał wtedy narowistego konia, który, ranion od wielu pik, pozbył się ogłowia i nie czując już [kontroli ze strony jeźdźca] ruszył prosto śród Szwajcarów i zawiózłby swego jeźdźca w kolejny oddział [którego żołnierze] nie daliby [Bayardowi] pardonu. Szczęśliwym jednak trafem, koń zaplątał się w winoroślą wiszące, jak to zwykle w Italii, między drzewami i musiał się zatrzymać.
Jeżeli Bayard kiedykolwiek bał się o swe życie, to właśnie wtedy. Zsunął się z siodła na ziemię, pozbył się całej zbroi i pełznąc na czworaka – by nikt go nie zauważył – ruszył w tę stronę skąd dochodziły okrzyki ‘Francja! Francja!’ i tak dotarł bezpiecznie do obozu królewskiego [króla Franciszka I], z całego serca dziękując Najwyższemu za wybawienie z tak wielkiego niebezpieczeństwa.

Jak widać Bayard nie widział nic niehonorowego w takiej ucieczce, zresztą walki z drugiego dnia bitwy pokazały, że duch w rycerzu nie upadł, a ostatecznie to Francuzi przeważyli w bitwie. Ale to już historia na inną okazję…

środa, 10 maja 2017

Ono słowo, o które się i chłopi w karczmie gniewają


Kniaź Temruk Onychowicz Szymowicz Petyhorski gościł już wcześniej na blogu, bo też był z niej wojak niezwykle dzielny. W czasie swojej kariery przyszło mu walczyć z Turkami, Gdańszczanami i Moskwą, znalazłem jednak epizod w którym doszło do specyficznej walki bratobójczej z udziałem naszego rotmistrza. W 1578 toku, w czasie pobytu Stefana Batorego we Lwowie, Temruk miał się pokłócić z pisarzem polnym Wacławem Wąsowiczem. Oto jak doszło do zwady:
Wąsowicz Pisarz polny na ratuszu oddawał z kwarty pieniądze żołnierzom. Timrukowi się coś do Pisarza nie podobało, że mu się ta czegoś z służby wytrącać miał, napominał się często by mu tego nie czynił a niewinności swej rationes dawał. Owa na rynku zetknąwszy się z nim Timruk surowo z nim mówić począł, odpowiadać słowa za słowa, aż Timruk zapalony powiedział mu ono słowo, o które się i chłopi w karczmie gniewają, za tym Wąsowicz pięścią mu w gębę dał, on zaś do szable, owa było ich wnet kilkadziesiąt dobytych. Timruk jakoś ustępując się z bronią padł, i w prawą rękę obrażon,  nie wiedzieć od kogo, nie od Wąsowicza, ale w rozwadzeniu od kogoś innego, owa skoczyli, to ten, to ów, rozerwali je, kłopotu dosyć było. Timruk jako wściekły żadnym sposobem jednać się nie chciał.
Panowie byli tak skłóceni, że sprawę przedłożono przed sąd królewski, gdzie Temruka, jako cudzoziemca, reprezentował przydany przez Batorego jako prokurator Dutkowicz. Król próbował pogodzić skonfliktowane strony, jednak Petyhorski okazał się w bardzo gorącej wodzie kąpany. Jedno chciał aby Wąsowiczowi gardło wziąć, a jemu rękę uciąć, albo niemożeli być tak, więc powiada i mnie i onego ściąć, a inaczej serce moje ukojone być nie może.

Takie dictum musiało rozwścieczyć Batorego, który nie był władcą skorym do tego, by ktoś dyktował mu warunki. Kazał więc obydwu uczestników bójki zamknąć na Wysokim Zamku. Po dwóch tygodniach ogłosił dekret, że obydwaj są niewinni – chociaż Wąsowicz niewinniejszym nalezion jest, niż Timruk. Nerwowy rotmistrz mógł ruszyć na wyprawę przeciw Moskwie i  tam odzyskać łaskę królewską.