Flota podzielona na trzy eskadry. Na czele pierwszej stał sam król, drugą dowodził Karl Gustav Wrangel, trzecią zaś Ake Hansson Ulfsparre. Na pierwszym miejscu nazwa okrętu, potem liczba dział (25, 12, 10, 6 i 4 funtowe), na końcu liczba przewożonych żołnierzy.
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
poniedziałek, 13 lutego 2012
Jak popłynął król na wojnę...
Wyprawa na morze nas czeka, acz niedaleko, bo na Bałtyk... Powyżej spis okrętów floty szwedzkiej z 9 lipca 1655 roku, na pokładzie liniowca Scepter (jakże odpowiednio) sam Karol X Gustaw. W takim to towarzystwie monarcha udawał się na wojnę która miała przejść do historii jako (nie)sławny 'Potop'.
sobota, 11 lutego 2012
Malarze znani i nieznani - cz. XLVI
W tej odsłonie (niekończącego się…) cyklu tym razem praca o mniejszej wartości historycznej, niemniej jednak ciekawa. Pochodzi prawdopodobnie z roku 1699, przechowywana jest w zasobach Herzog August Bibliothek. Autorem jest Jean (Johann) David Zunner, niestety nie znalazłem na jego temat wielu informacji. Był to rytownik z Frankfurtu nad Menem, gros jego prac które znalazłem datowane są na lata 80-te i 90-te XVII wieku. Wizerunek powyżej zatytułowany jest Rosyjscy żołnierze wypierają w 1611 roku polskich żołnierzy z Moskwy. Trochę to dziwne, może autor pomylił się w datowaniu i chodzi o walki z odsieczą prowadzoną przez Chodkiewicza w 1612 roku? Uwagę zwraca sztandar w górnym lewym rogu, widać zarówno Orła jak i Pogoń. Walczący są mocno wymieszani, w ruch poszły szable, nadziaki i spisy. Najciekawsza jest postać uskrzydlonego (w dosyć anielski sposób) jeźdźca w środku – na głowie dziwny szyszak, przy boku sahajdak, w ręku nadziak. Sam nie wiem czy ma to być jakaś wariacja na temat husarza czy raczej moskiewski bojar w stylu żilca?
czwartek, 9 lutego 2012
Czupryny rwać sobie poczęli
Nadmiar trunków, którymi obficie podlewano szlacheckie głowy w czasie uczt powodował często wybuch burd, w których dobywano szabel czy prano się po łbach. Do tego typu sprzeczek dochodziło nawet na ‘imprezach’ gdzie bawili się magnaci i urzędnicy z najważniejszych kręgów. Tak oto Albrycht Stanisław Radziwiłł opisywał pewne zdarzenie które miało miejsce na uczcie wyprawionej przez Krzysztofa II Radziwiłła, hetmana polnego litewskiego i wojewodę wileńskiego, w lipcu 1634 roku:
Wielu nas było na obiedzie u Radziwiłła w[ojewo]dy wileńskiego, gdzie na końcu obiadu dwóch w[ojewo]dziców, jeden ruski [Stanisław] Daniłowicz, drugi łęczycki [Hieronim] Radziejowski, z małej okazyi powadziwszy się, za łby i czupryny rwać się poczęli, tak dalece, że obadawa pięściami się potłukli, i po części łysymi pozostawali! Byłoby nie mało krwi rozlania od nadchodzącej obu stron czeladzi, gdyby nie były przed nimi drzwi zamknięte. Cała jednak izba się błyskała od dobytych szabel, atoli roztropności wojewody rzecz jest uspokojona i po przyjacielsku się pogodziwszy, rozjechali.
Jak więc widać sprawa rozeszła się po kościach, jednak dla Stanisława Daniłowicza nie była to ani pierwsza ani ostatnia słynna zwada. Dwa lata później przyszła jednak ‘kryska na matyska’ i wojewodzic zginął z rąk Tatarów – o czym już zresztą na blogu kiedyś wspomniałem.
poniedziałek, 6 lutego 2012
Rajtaryi na 5700 koni (a właściwie to więcej...)
Pisałem kiedyś o jednostkach rajtarii na planowaną przez Władysława IV wojnę turecką:
Okazuje się jednak, że istnieją źródła opisujące jeszcze więcej jednostek. Z tego miejsca podziękowanie dla Radka Sikory za udostępnienie artykułu autorstwa prof. Mirosława Nagielskiego, gdzie znaleźć można owe jednostki.
Najpierw przyjrzyjmy się dodatkowym informacjom na temat jednostek które już opisywałem poprzednio. Jak okazuje się w wydaniu Kubali zawierał on pewne błędy.
Regiment ks. Bogusława Radziwiłła mógł liczyć 500 lub 600 koni. Starosta latowicki Opacki miał na imię Olbracht (poprzednio tego nie sprawdziłem). Regiment Jana Denhoffa według jednego z rejestrów liczył 1000, a nie 600 koni. Podobnie 1000 koni miały (a raczej mogły) liczyć regimenty Berka i Frakenberga. Tyzenhauz to najprawdopodobniej Andrzej, dworzanin królewski. Panem śremskim był kasztelan śremski Przesław Leszczyński. Gainschofem faktycznie był jeden z rodu Ganschoffów, Jakub, acz jego regiment mógł liczyć nawet 600 koni.
Oprócz tych 12 jednostek prof. Nagielski znalazł jeszcze 5 kolejnych:
- Wincentego Korwina Gosiewskiego – 500 lub 600 koni
- Henryka Wolfganga Baudissina – 800 koni rajtarii i 600 koni kirasjerów (a to ciekawostka…)
- Ernesta Sackena – 200 koni
- Korffa (prawdopodobnie Ernesta Jana) – 400 koni
Oczywiście spora część tych jednostek (a przynajmniej ich liczebność) istniała tylko i wyłącznie na papierze, dobrze jednak pokazuje rolę jaką miała odegrać rajtaria w planowanej wojnie.
Etykiety:
armia koronna,
armia litewska,
rajtaria,
Władysław IV
Osioł królewicza Jana Kazimierza
Królewicz Jan Kazimierz Waza w 1635 roku miał okazję walczyć w szeregach armii cesarskiej, zdobywając doświadczenie na czele regimentu kirasjerów. W czasie walk korpusu Gallasa z Francuzami doszło do zaciętych walk nad Mozelą, w wyniku których zgrupowanie cesarskie musiało się wycofać na drugi brzeg rzeki. W czasie odwrotu interesującą przygodę miał… osioł, niosący na grzbiecie srebra królewicza Jana Kazimierza:
Biedne to zwierzę, dźwigało srebrny kredens Królewicza, w samym odwodzie, gdy każdy na swoją tylko całość był pomnym, osioł ów opuszczony od masztalerza, już panem swym widząc się, niezamieszkał także o bezpieczeństwie swem myślić. Na drugim dopiero brzegu, przypomniano go sobie: wszyscy byli niespokojni, by schwytane srebra z herbami Królewicza, nie stały się na nieprzyjaciół zbyt chlubną zdobyczą; ale gdy go wszędzie szukają, widzą że osioł ów, ni strzelaniem, ni hukiem boju niestrwożony, prosto przez wzgórza i parowy pędzi do rzeki, rzuca się w nią i zwaliwszy do wody skrzynię z kredensem, szczęśliwie na drugi brzeg przybywa. Wysłano natychmiast strzelców, którzy odpędziwszy nieprzyjaciela od miejsca gdzie srebro było zatopione, dali sposobność odzyskania tych drogich sprzętów.
sobota, 4 lutego 2012
Hołoty i ciur obozowych przeszło sześć chorągwi
Zagoniony ostatnio jestem, pochłaniają mnie inne projekty (acz związane z XVII wiekiem) przez co blog ucierpiał, trzeba to więc nieco nadrobić. Artur (serdecznie pozdrawiam!) podesłał mi Kopczyk zacny chwały żołnierskiej… Lwa Kaltenbergha, a tam znalazłem piękną dykteryjkę dotyczącą XVII wieku. Tak oto Łukasz Opaliński oceniał potencjał pospolitego ruszenia:
Czynił zatem wojewoda krakowski, żołnierz doświadczenia wielkiego i statysta, przegląd komputowych regimentów, pospolitych chorągwi i secin miejskich: zaczem zdając mu sprawę pisarz generalny regimentarski tak mu wyczytał: „Wojska z kwarcianej piechoty z pospólstwa mamy regimentów dwa, szlacheckiego pospolitego ruszenia chorągwi konnych sześć, milicyów miastowych ze Sandomierzan, Puławian, Tarnowian i Rzeszowian – cztery seciny”.
Uczyniwszy radę wojenną rozpoczął ją wojewoda tak: „ Zacni panowie! Wojska mamy tedy regimentów dwa, wolentarzy zacnych setnie cztery, a nieprzydatnej na nic hołoty i ciur obozowych przeszło sześć chorągwi!”
Oczywiście Opaliński znany był z zamiłowania satyrycznego, niemniej jednak powyższy opis zbytnio nie odbiega od prawdy…
środa, 1 lutego 2012
Z wizytą w muzeum - cz. XI
Wracamy do National Museum of Scotland i zdjęć eksponatów. Fotki nie najlepsze, ale od czasu ostatniej wizyty mamy już nowy aparat, więc kolejna sesja będzie o wiele bardziej udana.
Na zdjęciach bardzo długie pistolety należące do earlów Stair w drugiej połowie XVII wieku. Broń o tyle ciekawa, że wyposażona w zamek typu snaphance, stosunkowo popularny na Wyspach. Pistolety powstały ok. 1660 roku w warsztacie jednego z dwóch znanych rusznikarzy edynburskich – Adama Lawsona lub Alexandra Logana.
Na dolny zdjęciu widzimy także zezwolenie królewskie, podpisane przez Williama III, dotyczące śledztwa w sprawie masakry klanu MacDonald w Glencoe. List nosi datę z kwietnia 1695 roku, widzimy więc jak długo trwały śledztwa w sprawie masakry z lutego 1692 roku...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





