sobota, 1 stycznia 2011

Chorągiew ta jest zielona tercynelowa

Interesujący opis chorągwi tureckiej, zdobytej przez wojska polsko-litewskie pod Chocimiem w 1673 roku. Miał ją zabrać, jako prezent dla papieża, udający się w tymże roku z misją dyplomatyczną do Rzymu Radziejowski. W zapisku z epoki czytamy:
Chorągiew ta jest zielona tercynelowa, w szerz na sążni dwa, a w dłuż na trzy, na której kolumna złotem haftowana, a nad nią napis po turecku: ‘Daje moc najwyższy u Boga prorok nasz Mahomet, ścinać Giaurow i zabijać’. Miesiąc [księżyc] potym i słońce, i inne złotem haftowane sztuki na tejże są.
Przyznam szczerze, że nie bardzo kojarzę czym jest owa tercynela, jednak z pomocą przychodzi tu Zygmunt Gloger i jego Encyklopedia staropolska. Tercynella — materja, od której cło postanowione r. 1643 (Vol. leg. IV, f. 81) od „kitajek, felp, tercynel”. Sukienki z niej ze srebrnym pasamonem i kabatem, także kasjatki znajdujemy pod r. 1653.

Panna cudownej piękności i dwóch pułkowników

Rok 2011 rozpoczniemy historią niczym z romantycznej powieści  - będzie tam miłość, nienawiść, porwanie, zdrada a i śmierć na ostatek. Rzecz dzieje się latem 1673 roku na Ukrainie, przypisy w nawiasach kwadratowych jak zwykle ode mnie.
Dostawszy tak rok [Piotr] Doroszenko [popierany przez Turków hetman kozacki]  pannę cudownej piękności, posłał onę w podarunku Cesarzowi [sułtanowi] tureckiemu. Wyśpiegowawszy to Hanenko [Michał Chanenko/Haneńko, propolski hetman prawobrzeżnej Ukrainy], przejął onę w drodze i oddał w depozyt Komendantowi w Białejcerkwi. P. Piwo [pułkownik Piwo-Zapolski] bywając tam często widział tę pannę i nieraz prosił Komendanta aby mu tę pannę wydał; lecz Komendant wymawiał się Hanenkiem, od którego onę miał w depozycie, a że bez jego zezwolenia nie mógł onę wydał. P. Piwo zmyślił rękę Hanenkową i posławszy z tym zmyślonym listem do Białejcerkwi, Komendant wydał pannę i przywiedzono onę do Dymira, gdzie Piwo miał rezydencję. Rad był temu Piwo i długo jej zażywał według upodobania swego, aż tandem z nią się ożenił. Ta injuria utkwiła głęboko w umyśle Hanenka, ale nie śmiał się pomścić, bo się obawiał Króla i Hetmana w. k. obrazić, i fortunie swojej i domu swego szkodzić. Teraz odjechawszy z Warszawy, nie tak wynagrodzony jako on o swoich zasługach rozumiał, spraktykowany od kogoś, ulegając perswazjom, wprzód nim się na drugą stronę przekinie, mścić się swojej krzywdy na P. Piwie rezolwował. Pojechawszy tedy do Dymira i P. Piwa zaprosiwszy do siebie do namiotu przed fortecą rozłożonego na bankiet, zabił go przy tem posiedzeniu, a potem przeprawił się na Zadnieprze do Moskwy. 
Niestety dalsze losy owej panny, która skonfliktowała obydwu pułkowników,  nie są znane...

czwartek, 30 grudnia 2010

Malarze znani i nieznani - cz. XIII


Wracamy do mistrza Snayersa i jego 'Bitwy pod Kircholmem'. Tym razem dwa fragmenty ukazujące kawalerię szwedzką. Rajtarzy są bardzo dobrze uzbrojeni,  u praktycznie każdego jeźdźca widzimy długą broń palną - jeden oddział ostrzeliwuje z niej Litwinów, drugi ma ja w pozycji 'na spocznij'. Ciężko jednak dopatrzyć się u nich olstrów z pistoletami, widzimy za to pałasze. Podejrzanie dużo tu uzbrojenia ochronnego, praktycznie wszyscy mają hełmy, u wszystkich widzimy napierśniki i napleczniki  - nie wydaje się jednak, by kawaleria Karola IX była aż tak dobrze wyposażona. Stroje żołnierzy są w różnych kolorach, co jest zgodne z zasadami panującymi w tym okresie, gdzie rajtar ubierał się w to na co było go stać. 

środa, 29 grudnia 2010

Tylko dobrze [sznur] załóżcie!


Silahdar Mehmed aga z Fyndykły ostatnio opisał nam chorągiew proroka i klucz od Kaaby. Teraz, jak zwykle z pięknym przekładzie Zygmunta Abrahamowicza, przeczytamy z kolei o ostatnich chwilach Kara Mustafy. Wielki wezyr zapłacił najwyższą karę za klęskę prowadzonej przez siebie wyprawy…

Natomiast stracenie wspomnianego [wielkiego wezyra] miało przebieg następujący:
W sobotę dnia szóstego miesiąca muharrema wspomnianego roku  kiahia kapydżych Ahmed aga oraz czawuszbaszy Mehmed aga, mając już tego dnia dotrzeć do Belgradu, wysłali do janczaragi wezyra Bekri Mustafy paszy człowieka z wiadomością. Pasza udając, że dokonuje objazdu kułów, wyjechał poza miasto i spotkał się z wymienionymi w polu. Czawuszbaszy oddał mu tam [skierowany] do niego chattyszerif i przyodział go w futro, a także oznajmił mu, że chattyszerif z nominacją jego na serdara jako też szabla i kaftan nadejdą później. Potem nie tracąc czasu, wszyscy z towarzyszącymi im ludźmi przybyli około południa do seraju wielkiego wezyra.
Wielki wezyr Mustafa pasza akurat kazał był rozpostrzeć kobierzec modlitewny, aby odprawić namaz południowy. Imam Mahmud efendi już rozpoczynał ceremoniał, a wielki wezyr też już był wstał i miał zacząć namaz, gdy wtem na ulicy rozległ się hałas wszczęty przez konie. Chcąc wiedzieć, co się stało, wyjrzał [wielki wezyr] przez okno, które wychodziło na ulicę, a gdy zobaczył janczaragę, za nim zaś kiahię kapydżych i czawuszbaszego, rzekł
— Przerwij namaz, imamie efendi! Sprawy przybrały inny obrót... -  Potem zacierając ręce zaczął się przechadzać.  Tymczasem tamci skierowali się bezzwłocznie ku serajowi i weszli na piętro. Kiahia Ali zaraz wyszedł im na spotkanie, oni jednak, nie wdając się w żadne rozmowy, podążyli prosto do komnaty, w której znajdował się wielki wezyr. Janczaraga zbliżył się [do niego] i ucałował brzeg jego szaty, natomiast kiahia kapydżych i czawuszbaszy oddali mu selam i stali z dala.
— Co nowego? — zapytał [wielki wezyr].
— Najjaśniejszy nasz padyszach jegomość żąda pieczęci monarszej, świętej chorągwi i klucza od Kaaby, które znajdują się pod twoją pieczą — odpowiedział mu zaraz kiahia kapydżych.
— Stanie się, jak mój padyszach rozkazał! — rzekł [wielki wezyr].
Wyjął tedy z zanadrza pieczęć monarszą, a także przyniósł świętą chorągiew i klucz od Kaaby razem ze szkatułką, w jakiej się znajdowały, i oddawszy [wszystko] zapytał:
— Sądzona nam śmierć?
— Nie inaczej! Niech Ałłah nie pozwoli, abyś utracił wiarę! — brzmiała odpowiedź.
— Wola Ałłahowa! — rzekł [wielki wezyr].
Potem kazał rozesłać kobierzec do modlitwy, a gdy tamci wyszli z komnaty, odprawił namaz południowy. [Wszystko to] nie wywarło na nim najmniejszego wrażenia. Zmówił [jeszcze tylko krótką] modlitwę, przeciągnął rękami po twarzy, po czym rzekł do swojego pazia:
— Teraz wyjdźcie, a nie zapominajcie o mnie w swoich modlitwach. Potem własną swoją ręką zdjął z siebie futro i zawój oraz powiedział:
— Niech przychodzą. Ten zaś kobierzec zabierzcie, aby się mój zewłok uwalał w kurzu!
[Kobierzec] usunięto. Kaci weszli, a gdy już przysposobili sznury, [wielki wezyr] własnymi rękami uniósł sobie brodę i, pogodzony z losem, powiedział:
— Tylko dobrze załóżcie!
Ci założyli [sznury] i dwakroć ściągnęli, a wtedy on wyzionął ducha.
Potem zdjęli z niego odzienie i znieśli go do starego namiotu na dziedzińcu seraju. [Tam] go obmyto, owinięto w całun, a wyniósłszy go stamtąd odprawiono nad nim namaz. Następnie wniesiono go z powrotem do owego namiotu, a gdy już leżał w trumnie, kat zdarł mu skórę z głowy. Następnie zwłoki jego pogrzebano na podwórcu świętej dżamii naprzeciwko seraju.
Niech Ałłah będzie miłościwy dla niego!

niedziela, 26 grudnia 2010

N. s. i d. p.

Jakaś mnie chyba melancholia ogarnęła (Pathi od piątku w Edynburgu, ja rezyduję w domu tylko z kotami, które głównie zajmują się spaniem] więc na tej fali wybrałem bardzo dziwny wątek. Nadawałby się raczej na 14 lutego, ale ujdzie i dzisiaj – na Św. Walentego znajdę coś innego. Otóż poniżej znaleźć możemy wybór [nie zdzierżyłem by wypisać wszystkie] jakże pięknych epitetów, którymi Jan Sobieski rozpoczynać zwykł swoje listy do Marysieńki [znaczy się Marii Kazimiery de la Grange d’Arquien czy jak kto woli Marie Casimire de La Grange d’Arquien]. Nasz Jasio wykazał się niezłą inwencją, najbardziej przypadły mi do gustu skróty których zwykł używać. Marysieńka miała pewnie w komnacie tablicę kodów i po otwarciu listu mogła sobie sprawdzić, jak tym razem nazwał ją małżonek.

Królowo Serca, Pani a Dobrodziejko moja.
Najśliczniejsza serca pociecho! [Także jako N. s. p.]
Najśliczniejsza serca i duszy pociecho! [Także jako N.s. i d. p.]
Duszo i serce moje najukochańsze!
Jedyna pociecho duszy i serca mego. [Także jako Jedyna itd.]
Z serca i z duszy najukochańsza Marysieńku!
Jedyne na tym świecie duszy  i serca mego pociechy!
Najwdzięczniejsza duszy i serca pociecho!
Największe i jedyne duszy i serca mego pociechy, najśliczniejsza Marysienku!
Jedyne serca mego kochanie, Najśliczniejsze Marysienku!
Jedyne duszy kochanie, najśliczniejszy serca mego Panie!
Moja śliczna Panno!
Najukochańsze i jedyne serca i duszy kochanie, Najśliczniejsza i najwdzięczniejsza Marysieńku!
Największe a jedyne duszy kochanie, najśliczniejszy serca mego Panie.
Wszystkiego duszy i serca pociechy; Najśliczniejsza Marysienku!
Najwdzięczniejsza duszy i serca mego pociecho, a jedyne ukochanie moje, śliczna Marysieńku.
Jedyna Marysieńku Dobrodziejko Moja!
Wszystkie duszy i serca pociechy, jedyne na tym świecie kochanie najśliczniejsza i najwdzięczniejsza Marysieńku, Pani Dobrodziejko moja.
Moje jedyne serce.

Oktawę z błota wywlókłem

Interesujący przyczynek (acz nader krótki) do liczebności parku artyleryjskiego obrońców Zbaraża w 1649 roku możemy znaleźć w liście kapitana artylerii Adersa, napisanym 28 czerwca 1649 roku w Czołchańskim Kamieniu, a adresowanym do Krzysztofa Arciszewskiego, generała artylerii koronnej. Kapitan informuje w nim o typowych bolączkach wojska tej doby – przede wszystkim o braku pieniędzy na żołd. Artylerzyści wzięli wraz z wojskiem koronnym udział w wyprawie pod oblężony przez Kozaków Międzybuż, jednak z powodu przewagi nieprzyjaciela (pod 40 000 w kupie był) zrezygnowano z próby odsieczy. Oddziały koronne opuściły zajmowany dotychczas Konstantynów i pomaszerowały do Zbaraża. W tym miejscu znajdujemy najciekawszą część listu  - spis dział które kapitan ma pod komendą.
Ze Lwowa wyszło armat oktaw 4, i regimentowych 6 z Panem Podczaszym [Mikołajem Ostrorogiem, podczaszy koronny]. Jam z sobą wziął działo jedno od Kozaków nabyte; item oktawę z błota w Konstantynowie wywlókłem; item Pan Kamieniecki [czyżby Stanisław Lanckoroński, który był wtedy kasztelanem kamienieckim?], co w Ostropolu zdobył od Kozaków 3 regimentowe działka, te z nami idą. 

Nowy/stary gryzoń

Krótka informacja - chomik na który wrzucam swoje pliki oraz materiały źródłowe (acz tylko takie, które nie już są objęte prawem autorskim) zmienił swoją nazwę. Od dzisiaj to:
http://chomikuj.pl/Kadrinazi
[będzie chyba łatwiejszy do skojarzenia]. Dodałem też sporo nowych materiałów - zapraszam do lektury.


Pozdrawiam


Michał 'Kadrinazi' Paradowski