czwartek, 19 sierpnia 2010

Malarze znani i nieznani - cz. X



Wciąż Snayers na tapecie... Tym razem litewski jeździec walczy ze szwedzkimi piechurami. Litwin w szyszaku i kopią (? lub rohatyną) być może jest to więc husarz? Ubrany charakterystycznie w czerwień, do tego zielony 'płaszcza' na ramionach - na skórę to zdecydowanie nie wygląda. Szwedzki piechur który ma pecha spotkać się z kopią nie ma żadnego uzbrojenia ochronnego ani hełmu czy nawet kapelusza (zgubił w ucieczce?). Obok niego widzimy porzucony bęben, być może jest to więc dobosz. Kolejny Szwed, tym razem szykujący się do walki, to opancerzony pikinier (acz bez hełmu), w klasycznej pozie 'do przyjęcia szarży'. Trzyma pikę lewą ręką, prawą zaś sięga po rapier. Tyle tylko, że stojąc tak samotnie wygląda dosyć dziwne by nie powiedzieć śmiesznie - wszak nie ma żadnych szans przeciw atakującej jeździe. Następnego nieuzbrojonego Szweda widzimy na drodze konia, ten delikwent wydaje się z kolei prosić o łaskę. Być może jest to rajtar którego konia widzimy po prawej stronie? Nie jestem tego pewien w zbliżeniu fragmentu, ale być może ma on naplecznik (a więc i napierśnik) wskazujący na rajtara właśnie.

środa, 18 sierpnia 2010

Niewdzięczna to służba - cz. II


Wojna 80-letnia obfitowała w rozliczne działania oblężnicze, a dzięki wspaniałej pracy Geoffreya Parkera The Army of Flandres and the Spanish Road mogę zamieścić nader ciekawą informację idealnie pasującą do tego tematu. W okresie 1578-1590 łupem hiszpańskiej Armii Flandrii padło aż 95 niderlandzkich miast i zamków. 35 z nich zdobyto bez walki:
- 11 zostało zdradzonych przez niderlandzkie garnizony (najczęściej najemne), które za obietnicę płacy sprzedały miasta Hiszpanom

- 4 zdobyto przez zaskoczenie lub w wyniku podstępu

- 13 zostało porzuconych przez garnizony w obliczu nadciągających Hiszpanów lub też skapitulowało bez żadnej walki

- 7 poddało się gdy w ręce Armii Flandrii wpadło inne pobliskie miasto

Pozostałych 65 miast stawiło jednak opór przeciwnikom:

- 15 skapitulowało na skutek przedłużającej się blokady

- 14 podpisało kapitulację na skutek operacji oblężniczych z użyciem ciężkiej artylerii, która ostrzeliwała miasto

- 22 poddało się w czasie oblężenia, jednak Hiszpanie nie zdążyli użyć przeciw nim artylerii oblężniczej

- 9 zdobyto szturmem, niektóre szturmowano kilkakrotnie w czasie długotrwałych operacji oblężniczych (np. Maastricht Hiszpanie zdobyli w trzecim szturmie, po trwającym cztery miesiące oblężeniu).

Ciekawa jest kwestia owych 22 miast i zamków, które poddały się po oblężeniu w czasie którego Hiszpanie nie zdążyli użyć artylerii ciężkiej. Otóż według obowiązujących praw wojennych, jeżeli oblegający użyliby artylerii i następnie zdobyliby miasto szturmem, miejsce takie podlegałoby złupieniu i nie mogłoby kapitulować na honorowych warunkach.

Oczywiście zdobyte miejsca to nie tylko gęsto zaludnione miasta – wiele z nich to mające tylko kilkuset mieszkańców miasteczka czy wręcz obsadzone nielicznym garnizonem zameczki. Niemniej jednak zdarzały się i wielomiesięczne operacje blokadowe i oblężnicze, w które zaangażowane były tysiące czy wręcz dziesiątki tysięcy żołnierzy Armii Flandrii. Weźmy także pod uwagę, że owe 95 miejsc to tylko okres 1578-1590, czyli pewien wycinek całej wojny. Nieco później dochodziło wszak do niezwykle żmudnych operacji – Ostendę oblegano od lipca 1601 do września 1604 roku, niderlandzki garnizon miasta odparł blisko 100 hiszpańskich szturmów a straty obydwu stron liczono w dziesiątkach tysięcy.


wtorek, 17 sierpnia 2010

Jan Karol polny?


W czasie dyskusji na forum historia.org.pl pojawiła się kiedyś kwestia objęcia przez Jana Karola Chodkiewicza buławy polnej litewskiej. Rzecz jest ciekawa, warto o niej kilka słów napisać – pomocą służą tu przede wszystkim prace Leszka Podhorodeckiego, zwłaszcza niezwykle interesująca biografia hetmana, wydana w 1982 roku.
Od zakończenia kampanii 1602 roku w Inflantach Chodkiewicz przejął dowodzenie polsko-litewskich oddziałów pozostawionych tam naprzeciw Szwedom. Zygmunt III na sejmie 1603 roku (4 lutego-3 marca) próbował przeforsować nadanie staroście żmudzkiemu wakującego od 1589 roku stanowiska hetmana polnego litewskiego. Sejm został jednak zerwany, król nie podpisał także i nie złożył swojej pieczęci na nominacji hetmańskiej dla Chodkiewicza. Być może król cofnął decyzję, która nader nie podobała się hetmanowi wielkiemu litewskiemu Krzysztofowi Radziwiłłowi? Chodkiewicz piastował więc, jako komisarz generalny wojska w Inflantach, dowództwo na teatrze działań przeciw Szwedom, nie był jednak de facto hetmanem. Jeszcze 23 marca 1605 roku król Zygmunt III, pisząc do Chodkiewicza, tytułował go hrabią na Myszy, Szkłowie, Bychowie, komisarzem generalnym wojska w Inflantach i starostą żmudzkim. Na sejmie wiosennym w 1605 roku przeforsowano dla Chodkiewicza buławę wielką litewską, wakująca po śmierci hetmana Radziwiłła, wydaje się więc że Jan Karol ‘wskoczył’ na stanowisko hetmana wielkiego de facto nigdy nie będąc hetmanem polnym. Nadanie miało miejsce w uznaniu zasług wojennych, zwłaszcza świetnego zwycięstwa pod Białym Kamieniem (nikt jeszcze wtedy o Kircholmie nie marzył). Już 29 marca 1605 roku król nazywa Chodkiewicza w liście hetmanem najwyższym litewskim. Oficjalnie, jako że sejm z 1605 roku został zerwany, dyplom hetmański wręczono na kolejnym sejmie, którego obrady rozpoczęły się w czerwcu 1607 roku. Od tej pory Jan Karol był już oficjalnie hetmanem najwyższym Wielkiego Księstwa Litewskiego i Generałem Ziemi Inflanckiej.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Komentarze na blogu - uwaga techniczna

Obwieszczenie parafialne...
Zmieniłem ustawienie dostępności pisania komentarzy do postów na blogu - do tej pory mógł je wpisywać każdy użytkownik, nowe ustawienie wymaga teraz zalogowania (obejmuje użytkowników OpenId). Powiedzmy, że jestem nieco staromodny - lubię wiedzieć z kim dyskutuję czy komu odpowiadam na pytania...

Pozdrawiam
Michał 'Kadrinazi' Paradowski

sobota, 14 sierpnia 2010

O nazewnictwie jazdy szwedzkiej słów kilka...


Z początkiem XVII wieku szwedzka jazda to landsryttare (Szwedzi i Finowie służący ochotniczo za zmniejszenie podatków) i besoldningsryttare (zaciężne jednostki ochotnicze - Gwardia Konna, oddziały utworzone przez niemiecką szlachtę z Estonii i Inflant, najemnicy niemieccy, francuscy czy z Wysp Brytyjskich). Specyficzną formą kawalerii krajowej byli rustningsryttare – jednostki utworzone przez szlachtę, zobowiązaną do służby wojskowej wobec Korony Szwedzkiej. Szlachta ta tworzyła tak zwaną adelsfanan, powoływaną w Szwecji i Finlandii, podczas gdy w Estonii i Ingrii (po przyłączeniu Inflant także i tam) powoływano landsåtare. W Szwecji (w mniejszym stopniu w biedniejszej Finlandii) najczęściej jednak zamiast szlachciców do służby stawali wystawieni przez nich, jako zastępstwo, zaciężnicy, chociaż w prowincjach bałtyckich niemiecka szlachta dosyć chętnie garnęła się do wojaczki i często stawała osobiście. Często całość kawalerii (tak krajowej jak i zaciężnej) występuje też w źródłach pod nazwą kavalleri lub ryttari/ryttare. Od czasu reform Gustawa II Adolfa jazda szwedzka i fińska najczęściej zwana jest latta ryttare czyli dosłownie lekka jazda. Jazda zaciężna czyli värvade w tym okresie występują pod rożnymi nazwami, najczęściej związanymi z typem formacji. Spotykamy więc określenia cuirassierer (kirasjerzy), värvade latta ryttare (rajtaria najemna, demi-kirasjerzy, czasami także nazwa używana dla określenia arkebuzerów), tyska ryttare (dosłownie niemiecka jazda, dla określenia wszelkiego typu jazdy najemnej), harbusierer (rzadko spotykana, oznaczając oczywiście arkebuzerów). Po śmierci Gustawa II Adolfa wszystkie rodzaje jazdy w armii szwedzkiej (jazda narodowa + różne typy värvade - kirasjerzy, arkebuzerzy i rajtarzy) znane są najczęściej pod nazwą ryttare (czyli jeźdźcy) lub kavallerie’/’cavallerie czasami tylko z dodaniem narodowości (tyska dla najemnej, svenska czy finska dla oddziałów krajowych).

czwartek, 12 sierpnia 2010

A szmatkę powiesimy na drewienku...



Z cyklu 'Czytelnicy pytają a redakcja odpowiada'... Tomek, którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam (prowadzi wspaniałe pokazy 'Od Pskowa do Parkan' w Polsce) zadał mi na priwa pytanie, które wydaje mi się na tyle ciekawe, że warto kwestię poruszyć na blogu (mam nadzieję, że się nie pogniewasz Tomku). Pytanie to:

Zwykle modele chorążych rajtarów (innych też) przedstawiane są w ręku z czymś co przypomina średniowieczną kopię rycerską (tak jest na pewno w TAGu i WARLORDZIE). Czy istotnie tak wyglądało drzewce sztandaru ?

Istotnie spotykamy się z takimi drzewcami, zwłaszcza w przypadku kawalerii zachodnioeuropejskiej w pierwszej połowie XVII wieku. Bardzo ładne przykłady kirasjerów cesarskich z takimi właśnie sztandarami znajdujemy u Eduarda Wagnera w ‘European weapons and warfare 1618-1648’, a używał on jako wzorców materiałów ikonograficznych z epoki. Żeby jednak podkreślić, że faktycznie takich drzewców używano, załączam dwa przykłady.

Rycina ukazująca oblężenie Frankfurtu nad Odrą [dzięki za zwrócenie uwagi Arturze!], gdzie kirasjer po lewej stronie ma właśnie takie drzewce.

Obraz Vrancxa ‘Oblężenie Ostendy’, gdzie hiszpański kirasjer także dzierży ‘kopię’ sztandarową.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Malarze znani i nieznani - cz. IX




Wracamy na pole bitwy pod Kircholmem według wizji mistrza Snayersa. Tym razem trzy fragmenty gdzie jazda litewska - prawdopodobnie mają to być kozacy/petyhorcy/Tatarzy - bezlitośnie ściga uciekających rajtarów szwedzkich. Skandynawowie wyglądają znośnie - szyszaki, napierśniki i napleczniki, pałasze walońskie, czasami nawet jakieś olstra widać - chociaż czasami dobór kolorów w przypadku strojów dziwi.
Za to Litwini to nader dziwna grupa, podobna do pierwszego oddziału jazdy jaki pokazałem. Cudaczne czapy, broń drzewcowa która jest chyba jakąś wariacją Snayersa na punkcie kopii husarskiej (chociaż petyhorcy raczej takiej broni by nie posiadali) - zobaczmy jednak, jak wysoko trzyma ową broń Litwin przebijający nią gardło szwedzkiego jeźdźca, poza tym drzewce wygląda jakby kończyło mu się w dłoni (chociaż oczywiście może być zakryte pod pachą). U niego i jeszcze jednego Litwina ostrze owej broni wygląda na żelazne (chociaż gdy rozmawiałem o tym z Arturem ten zasugerował, że to wina cieniowania). Jeden z kawalerzystów ma szyszak, podobny to tego jakie widzimy u oficerów husarii. Z kolei pan w zieleni, który zaraz zetnie szablą przeciwnika, ma na plecach dziwnego koloru 'płaszcz' - który kojarzy mi się li i jedynie z wiechciem słomy... Litwin paradujący w czerwieni ma z kolei ciekawego koloru dywdyk, nie jestem jednak w stanie się dopatrzyć detali.